Panel pary · 12 miesięcy
Całe Wasze wesele w jednym miejscu: harmonogram dopięty do Waszej daty, mapa wszystkiego, co trzeba załatwić, budżet i lista gości. Zadanie samo wie, co je blokuje i kiedy przychodzi jego kolej.
Demo działa bez konta i bez maila: na przykładowym weselu, które możecie poklikać.
Czym to się różni od arkusza
Każda checklista mówi, co macie zrobić. Żadna nie mówi, czego nie robić, dopóki poprzednia decyzja nie jest zamknięta. A to właśnie tam pary tracą najwięcej pieniędzy.
Aurora pokazuje, co robić TERAZ, a co CZEKA NA wcześniejszą decyzję. Nie gonicie rzeczy, które i tak muszą poczekać.
Dekoracje przed ustalonym budżetem to najczęstszy sposób na przepalenie pieniędzy. Aurora mówi to wprost.
Zadanie odblokowuje się dopiero wtedy, gdy zamkniecie to, od czego zależy.
RSVP, diety, usadzenie, montaże, płatności: z terminami i osobą odpowiedzialną.
„Oferta baru opisuje tylko drinki". „Brak demontażu w kosztach dekoracji". To rzeczy, które Dagmara widziała.
Co dostajecie
Aurora zamienia organizację wesela w uporządkowany system: zadania, terminy, budżet, płatności, lista gości i usługodawcy w jednym miejscu. Zaglądam do środka i mówię, co poprawić, zanim zrobi się z tego problem.
91 decyzji w kolejności, w jakiej trzeba je podjąć. Zadanie samo wie, co je blokuje i kiedy przychodzi jego kolej.
Zaznaczacie, co Was dotyczy. Reszta znika Wam z oczu i nie straszy na liście.
Kwoty biorą się z tego, co naprawdę zaznaczyliście: razem z płatnościami i terminami wpłat.
Jedno miejsce zamiast czterech arkuszy i notatek w telefonie.
Metry z umowy, krzesła z imionami, parkiet. Panel mówi, ile osób fizycznie usiądzie przy takim blacie. Zobaczcie niżej.
Kto, za ile, na jakich warunkach i co jeszcze trzeba dopytać.
Wtedy wszystkie osobne decyzje muszą zacząć działać razem. To najtrudniejszy moment całych przygotowań.
Zaglądam do tego, co wpisaliście, i zostawiam pisemną uwagę. Patrzę na Wasze wesele, nie na ogólny schemat, i mówię wprost, kiedy widzę ryzyko.
Wszystko zapisuje się na serwerze, nie w przeglądarce. Zmiana zrobiona w autobusie jest wieczorem na komputerze.
Z podręcznikiem „Wesele pod kontrolą" wychodzi taniej: komplet za 399 zł zamiast 478 zł.
Nowe w panelu
Większość planerów rysuje kółka bez skali: ładnie wygląda, a na sali okazuje się, że między stołami nie przechodzi kelner. Tu wpisujecie metry z umowy i od razu widzicie, co z nich wynika.
Szerokość i długość sali bierzecie z umowy albo z wizji lokalnej. Kratka pod planem to jeden metr, więc przejścia między stołami widać, zanim ktokolwiek wniesie krzesła.
Okrągły, owalny, prostokątny, długi i prezydialny. Przy każdym ustawiacie szerokość i długość blatu osobno, bo obiekty mają różne stoły.
Każde miejsce to osobne krzesło na planie. Przy zajętych stoi imię, więc widać, kto z kim sąsiaduje. Kliknięcie w krzesło sadza osobę albo ją stamtąd zdejmuje.
Na osobę wypada 60 do 70 cm blatu, mniej niż 55 cm to już stykające się łokcie. Jeśli wpiszecie przy stole więcej miejsc, niż fizycznie wejdzie, panel poda prawdziwą liczbę i podpowie, żeby rozdzielić gości na dwa stoły.
Ustawiacie go palcem albo strzałkami i podajecie wymiary w metrach. Stoły trzeba ułożyć wokół niego, więc od razu widać, ile sali zostaje na jedzenie.
Grupy z listy gości („rodzina Pana Młodego", „praca", „studia") panel sadza tak, żeby cała grupa trafiła do jednego stołu. Dopiero potem poprawiacie ręcznie te kilka osób, o które naprawdę chodzi. Stół prezydialny zostaje pusty: tam siadacie Wy, świadkowie i rodzice, a tego nie wybiera za Was żaden algorytm.
Babcia obok wnuczki, a dwoje poróżnionych kuzynów przy osobnych stołach. Zapisujecie to raz, a rozsadzanie trzyma się tego za każdym razem. Jeśli potem przesuniecie kogoś ręcznie wbrew własnej regule, plan powie, którą i przy którym stole.
Kto odmówił, nie czeka na miejsce. Diety i dzieci widać przy nazwiskach, a stół wpisuje się sam do kolumny na liście.
Na sali pracuje się z telefonem w ręku, więc plan powiększa się i przesuwa palcem. Wydruk zostawia samą salę z krzesłami i nazwiskami, bez przycisków. Taki arkusz bierze się na spotkanie z obiektem.
Demo działa bez konta i bez maila, na przykładowym weselu.
Co jest pod spodem
Aurora nie stoi na ogólnej liście z internetu. Stoi na kolejności, w jakiej te decyzje naprawdę po sobie idą, i na tym, co przez te lata najczęściej szło nie tak.
Zanim się zdecydujecie
Bo tyle trwają przygotowania. Para wchodzi do Aurory po zaręczynach i wychodzi po weselu. To zwykle dziesięć do czternastu miesięcy. Rok z góry kosztuje mniej, niż wyszłoby z miesięcznych opłat, i nie trzeba pamiętać o rezygnacji.
Nie. To jedna płatność, nie abonament. Karta nie zostaje podpięta do niczego cyklicznego i po dwunastu miesiącach nic się z niej nie pobierze.
Nic nie kasujemy. Panel dalej się otwiera. Widzicie i pobieracie wszystko, co w nim jest. Nie dopisujecie już tylko nowych rzeczy. Gdybyście potrzebowali więcej czasu, dokupujecie kolejne miesiące, a dostęp dokleja się do tego, co zostało.
Arkusz nie wie, że rezerwacja fotografa zależy od potwierdzonej daty, a usadzenie od zamkniętego RSVP. Aurora to wie i pilnuje kolejności za Was. I nie ma w niej dwudziestu zakładek, w których gubi się to, co ważne.
Tym lepiej: dostęp starcza z zapasem, a Aurora policzy terminy od tego, ile czasu naprawdę zostało. Przy mniej niż trzech miesiącach od razu wchodzicie do tablicy ostatnich 90 dni.
Nie. Podajecie wymiary sali, dokładacie stoły przyciskiem i przesuwacie je palcem. Pierwsze rozsadzenie panel robi sam, według grup z Waszej listy gości i reguł, które mu podacie: kto ma siedzieć razem, a kto nigdy obok siebie. Poprawiacie tylko to, czego nie mógł wiedzieć.
Aurora zastępuje chaos, nie człowieka. Jeśli chcecie, żeby ktoś przeszedł to z Wami od początku do końca, są pakiety wsparcia i koordynacja na miejscu.